O przedsiębiorcy, który mierzy wyżej
Z Podlasia na najwyższy szczyt świata
Wiosenny wieczór 28 maja 2025 roku na stałe zapisze się w historii spotkań DBG. Sala konferencyjna będąca na co dzień miejscem biznesowych prezentacji i wymiany kontaktów, tego dnia stała się sceną dla jednej z najbardziej zaskakujących zapowiedzi w dziejach tej białostockiej grupy przedsiębiorców. Kiedy Marcin Radzaj wychodził na środek, wielu sądziło, że opowie o swoim kolejnym projekcie inwestycyjnym, o trendach na rynku nieruchomości czy nowych planach rozwoju. Jednak to, co padło z jego ust, wprawiło wszystkich w zdumienie.
Od dziecięcego marzenia po wyzwanie życia
W swoim wystąpieniu Marcin od początku budował atmosferę tajemnicy. Mówił o wychodzeniu ze strefy komfortu, o przesuwaniu granic, o tym, że niekiedy trzeba mierzyć wyżej, by poczuć, że naprawdę się żyje. Nikt jednak nie spodziewał się, że w przenośni ,,mierzenia wyżej” kryje się tak dosłowne znaczenie. W kulminacyjnym momencie prezentacji padło zdanie, które zostało wypowiedziane tak mimochodem, tak prędko, jakby było niczym innym, jak potwierdzeniem czegoś oczywistego: „Jeżeli chce celować wysoko to muszę celować w szczyt… w takim razie jaki szczyt miałbym wybrać, jak nie najwyższy szczyt na ziemi?”. Kolejny slajd, który zobaczyli goście spotkania (dotyczący skrupulatnie zaplanowanych przygotowań do ataku na Mount Everest) utwierdził ich w przekonaniu, że to, co przed chwilą usłyszeli nie było halucynacją. W przeciągu kilku sekundowej pauzy na sali panowała taka cisza, że można było usłyszeć 100 par szybko mrugających oczu – zupełnie, jakby ich właściciele próbowali upewnić się, że to dzieje się naprawdę. Widzą Marcina i slajd z zaplanowanymi wydatkami. To nie sen na jawie. To nie żart.
Aby lepiej zobrazować całą atmosferę tego wyznania, warto narysować jakoś postać Marcina. W środowisku DBG znany jest przede wszystkim jako flipper i inwestor w nieruchomości. Prywatnie zaś to człowiek, który od najmłodszych lat wyznaczał sobie ambitne cele. Jeszcze jako dziecko marzył, by przed ukończeniem 25. roku życia zarobić swój pierwszy milion. W jego rodzinie nie było przedsiębiorców, więc całą drogę musiał przejść samodzielnie. Szybko jednak zrozumiał, że pieniądze, które w dzieciństwie wydawały się kwotą niemal nieosiągalną, są tylko liczbą na koncie, a prawdziwa satysfakcja może przyjść dopiero wtedy, gdy podejmie wyzwanie na zupełnie innym poziomie. Tak narodził się pomysł zdobycia najwyższego szczytu Ziemi.

Mount Everest, czyli wyzwanie dla wybranych
Mount Everest. 8 848 metrów nad poziomem morza. Dla wielu synonim marzenia, dla innych – szczytu nieosiągalnego. Choć z roku na rok rośnie liczba chętnych, którzy próbują swoich sił na dachu świata, statystyki są bezwzględne. Każdego roku tylko ok. 500-600 wspinaczy z całego świata zdobywa szczyt. Okno pogodowe, pozwalające na bezpieczne wejście, trwa zaledwie kilkanaście dni w maju i kilka jesienią. Zagrożenia? Skrajnie niska temperatura, wichury, choroba wysokościowa, obrzęk płuc lub mózgu, lawiny, a także przeciążenia psychiczne.
Każdy błąd na tej wysokości może kosztować życie. I choć nowoczesna logistyka, udoskonalany sprzęt i wsparcie doświadczonych Szerpów poprawiają statystyki bezpieczeństwa, zdobycie tego ośmiotysięcznika to wciąż jedno z najtrudniejszych wyzwań, jakich może podjąć się człowiek.
Systematyczne przygotowania
Od momentu ogłoszenia swojego planu Marcin w pełni podporządkował codzienność przygotowaniom. Regularnie wyjeżdża w góry, zdobywa kominy, ćwiczy wydolnościowo. Każda kolejna wyprawa treningowa podporządkowana jest jednemu celowi – przygotowaniu organizmu do ekstremalnych warunków Himalajów. Marcin planuje atak szczytowy wiosną 2026 roku z okazji swoich 25. urodzin.
Wspinaczka na Mount Everest to dramatyczna walka ciała i umysłu w warunkach, które nie są stworzone dla człowieka. Każdy krok powyżej 6000 metrów n.p.m. przypomina bieg maratoński bez powietrza – mięśnie płoną z wysiłku, głowa pulsuje od niedotlenienia, a zmęczenie jest tak głębokie, że nawet sen nie przynosi ulgi. W takich warunkach organizm musi nieustannie funkcjonować: w zimnie, odwodnieniu i przy minimalnym odpoczynku, taszcząc ciężki sprzęt w śnieżnej pustce.
Mimo niebywałego wysiłku dla ciała, to psychika najczęściej staje się barierą nie do pokonania. Ciągła obecność zagrożenia życia, widok ciał innych wspinaczy, przeraźliwa samotność i strach, który nie znika ani na chwilę – to wszystko stopniowo kruszy odporność psychiczną.
Ponadto wspinaczy obowiązują surowe ograniczenia dotyczące higieny – w warunkach himalajskiego lodowego piekła nawet tak podstawowa czynność jak prysznic staje się luksusem… i zagrożeniem. Obmycie się wodą w temperaturach, które mogą w kilka minut doprowadzić do hipotermii, grozi nie tylko przeziębieniem, ale i poważną chorobą płuc, która brutalnie zakończy marzenia o zdobyciu szczytu. Dlatego na ostatnich etapach wyprawy jedynym środkiem do zachowania choćby pozorów czystości są wilgotne chusteczki. Mycie się nimi to upokarzający rytuał przetrwania. Brudna skóra, nieprzyjemny zapach, uczucie lepkości i braku świeżości to codzienność, która drąży psychikę i podkopuje morale. Człowiek, który traci kontakt z podstawową godnością, szybciej traci siłę do walki. A Everest nie wybacza słabości.
Wielu rezygnuje nie dlatego, że nogi odmówiły posłuszeństwa, ale dlatego, że umysł przestał wierzyć w możliwość dotarcia na szczyt. Na tej wysokości nie wystarcza siła mięśni. Trzeba mieć stalowe nerwy i umiejętność przetrwania w ekstremalnej niepewności, gdzie każda decyzja może oznaczać życie albo śmierć. Everest to góra, która bezlitośnie testuje granice człowieczeństwa.
DBG jako wsparcie nie tylko mentalne
Prezentacja Marcina nieprzypadkowo odbyła się podczas spotkania DBG. Białostocka Grupa Biznesowa zrzesza lokalnych przedsiębiorców, którzy regularnie spotykają się, aby dzielić się doświadczeniami, nawiązywać kontakty i wspierać się nawzajem w rozwoju firm oraz projektów. Podczas każdego ze spotkań przewidziane są tzw. ,,prezentacje”, w ramach których członkowie przedstawiają nie tylko oferty swoich firm, ale również swoje nowe przedsięwzięcia, pomysły i ambitne plany.
Nie inaczej było tym razem. Marcin wykorzystał DBG nie tylko jako miejsce, by podzielić się swoim wyzwaniem, lecz także jako przestrzeń do budowy zaplecza sponsorskiego. Po jego prezentacji wśród uczestników zapanowało autentyczne poruszenie. Większość uczestników pogratulowała mu odwagi i determinacji, życząc powodzenia w przygotowaniach.
Kosztowne marzenie i otwartość na wsparcie sponsorów
Wyprawa na Mount Everest to nie tylko wyzwanie fizyczne i psychiczne, ale i ogromne przedsięwzięcie finansowe. Koszt samego pozwolenia na wejście (permit) od września 2025 roku wynosi 15 000 USD. Do tego dochodzi wynagrodzenie dla Szerpów (5 000-12 000 USD), butle z tlenem (do 5 000 USD za całość), sprzęt wysokogórski (nawet kilkanaście tysięcy dolarów), transport, ubezpieczenie oraz logistyka w bazie i obozach pośrednich. Sumarycznie sam atak szczytowy może kosztować od 40 000 do nawet 150 000 USD, w zależności od zakresu wsparcia i komfortu ekspedycji. Do tego dochodzą jeszcze przygotowania, sprzęt, ubrania oraz transport. Sam koszt kamer, dysków, dronów, aparatów i obiektywów, które potrzebne są do uwiecznienia całego przedsięwzięcia to ponad 100 tys. zł.
Aby sfinansować przygotowania i samą wyprawę, Marcin przygotował atrakcyjną ofertę dla potencjalnych sponsorów, obejmującą trzy pakiety: srebrny (20 000 zł), złoty (50 000 zł) oraz diamentowy (100 000 zł).
Promocja i medialne wsparcie projektu
Firmy wspierające wyprawę otrzymują nie tylko możliwość uczestniczenia w realizacji spektakularnego marzenia, ale i szeroką ekspozycję medialną. W planach są regularne materiały wideo na YouTubie, relacje na Instagramie, logotypy sponsorów na odzieży wspinaczkowej i sprzęcie, a w przypadku pakietu diamentowego – wbicie flagi z logotypem sponsora na samym szczycie Mount Everest. Po powrocie Marcin planuje także udział w podcastach, wystąpienia publiczne i dzielenie się swoim doświadczeniem, co stanie się kolejną okazją do wspomnienia każdego, kto wyciągnął do niego pomocną dłoń podczas tej trudnej drogi.
Osoby zainteresowane wsparciem wyprawy mogą skontaktować się z Marcinem mailowo, a także porozmawiać z nim osobiście podczas kolejnych spotkań DBG. Więcej informacji na fanpage’u na facebooku DBG Spotkania dla biznesu.
To dopiero początek historii
Choć projekt zdobycia Mount Everest ruszył z pełną mocą, najciekawsze jeszcze przed nami. Już w kolejnym numerze naszej gazety zaprosimy Państwa na obszerny wywiad z Marcinem Radzajem, w którym opowie o swoich motywacjach, trudnościach, planach na przyszłość i emocjach towarzyszących tej życiowej wyprawie. Wspólnie poznamy człowieka, który zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę i zmierzyć się z najwyższym szczytem na Ziemi.





