Czy inflacja odpuszcza? Ceny rosną wolniej, ale…
Kiedy wrócimy do stabilności?
Część z nas przywykła do inflacji. Kwoty na paragonach nie dziwią już tak bardzo, jak rok temu, a podwyżki żywności, prądu czy gazu stały się jakoby częścią nowej codzienności. Po części to zasługa powolnej stabilizacji, która według statystyk, zbliża się małymi kroczkami. Ceny wciąż rosną, ale tempo tych wzrostów wyraźnie spada. Według danych z okresu lipiec-wrzesień 2025 widać, że inflacja w Polsce zaczyna hamować. Niestety, nie znaczy to, że odczuwamy ulgę – nasze codzienne wydatki wciąż są wyraźnie wyższe niż rok temu.
Jak wyglądały ceny w ostatnich miesiącach?
W lipcu bieżącego roku zakupy spożywcze i produkty codziennej potrzeby były średnio o 5,7% droższe niż rok wcześniej. W sierpniu wzrost ten spowolnił do 5,1%, a we wrześniu – do około 4,9%. Jednocześnie ogólny wskaźnik inflacji, czyli tzw. CPI, utrzymywał się w okolicach 2,9-3,1%. Dane te potwierdzają więc, że ceny w Polsce rosną znacznie wolniej niż rok wcześniej, kiedy inflacja sięgała jeszcze kilku czy nawet kilkunastu procent.
Najbardziej odczuwamy to w sklepach spożywczych, gdzie podwyżki dotknęły podstawowych produktów – w szczególności masła, kawy i nabiału. Nic więc dziwnego, że wielu Polaków ma wrażenie, że „ ciągle wszystko drożeje”.
Nie chodzi jednak wyłącznie o same wzrosty cen. Coraz większe znaczenie mają także inne zjawiska, takie jak tzw. shrinkflation, czyli zmniejszanie gramatury produktów przy pozostawieniu ich w tej samej cenie. Choć na pierwszy rzut oka nie jest to mocno odczuwalne, w dłuższej perspektywie prowadzi do realnego wzrostu wydatków. Tym bardziej, że coraz więcej producentów sięga po ten ,,trik”.
Dlaczego inflacja maleje, a jest coraz drożej?
Żeby dobrze zrozumieć, jak mechanizm zmniejszającej się inflacji ma się do stale rosnących cen, a przede wszystkim – jak to w ogóle możliwe – warto wiedzieć, skąd biorą się konkretne procenty, które słyszymy w wiadomościach.
Inflacja to nic innego, jak wzrost ogólnego poziomu cen w gospodarce. W Polsce najczęściej mówimy o tzw. inflacji CPI (ang. Consumer Price Index). To wskaźnik, który pokazuje, jak zmieniają się ceny przeciętnego koszyka dóbr i usług – od jedzenia, przez paliwo, po ubrania, leki czy bilety do kina.
Taki koszyk tworzy Główny Urząd Statystyczny i co roku dostosowuje go do zmieniających się nawyków zakupowych Polaków. Każda kategoria ma swoją ,,wagę”, czyli znaczenie w całkowitych wydatkach. Przykładowo, wzrost cen żywności ma dużo większy wpływ na inflację niż wzrost cen sprzętu RTV – bo jedzenie kupujemy częściej.
Ekonomiści analizują też tzw. inflację bazową, która wyklucza z obliczeń najbardziej zmienne ceny, takie jak paliwo czy żywność. Dzięki temu można lepiej zobaczyć, jak zachowują się ceny w dłuższym okresie, bez wpływu chwilowych skoków na rynkach surowców.
Dlaczego ceny rosną?
Na ceny w sklepach wpływa wiele czynników, także tych spoza granic Polski. W dużym uproszczeniu – wszystko zaczyna się od kosztów produkcji i transportu. Gdy rośnie cena energii, paliw czy surowców, rosną też koszty ponoszone przez producentów. Właściciele firm radzą sobie z rosnącymi rachunkami… przerzucając je na wydatki konsumentów. W 2025 roku widzimy, że największe znaczenie mają:
- koszty energii i transportu, które wciąż są wysokie, choć tendencja ich wzrostu jest spokojniejsza niż rok wcześniej;
- wynagrodzenia, ponieważ wraz z podwyżkami płac przedsiębiorcy ponoszą wyższe koszty prowadzenia działalności;
- kurs złotego, który wpływa na ceny importowanych produktów;
- warunki pogodowe, które kształtują ceny żywności – susze lub nadmierne opady mogą ograniczyć plony i podbić ceny w sklepach.
Z drugiej storny, spowolnienie gospodarcze i mocniejszy złoty pomagają utrzymać inflację w ryzach. Rządowe zamrożenie części taryf energetycznych i stabilizacja cen paliw także przyczyniają się do łagodniejszego wzrostu cen.
Co mówią eksperci?
Ekonomiści są zgodni co do jednego: inflacja w Polsce będzie nadal stopniowo maleć, ale nie zniknie całkowicie. W ostatnim kwartale 2025 roku ceny wciąż mogą rosnąć, lecz już w bardzo umiarkowanym tempie. Najczęściej podawany scenariusz zakłada, że inflacja CPI utrzyma się w granicach 2,5-3%, czyli blisko celu wyznaczonego przez Narodowy Bank Polski.
Nie oznacza to jednak, że wszystko stanieje. Ceny energii i żywności mogą nadal pozostać pod presją wzrostową, a jeśli w przyszłym roku skończą się programy ochronne, rachunki mogą ponownie wzrosnąć. W dłuższej perspektywie wiele zależy także od sytuacji na rynkach światowych – zwłaszcza od cen surowców i stabilności kursu złotego.
Aktualna sytuacja konsumencka
Choć statystycznie realia życia w Polsce wyglądają coraz lepiej, nasze portfele nie mogą jeszcze w pełni odetchnąć z ulgą. Część rodzin ogranicza zakupy impulsowe, częściej sięga po promocje lub zamienniki droższych produktów. Inni próbują oszczędzać na rachunkach – np. poprzez bardziej świadome korzystanie z energii i wody. Warto też zwracać uwagę na ceny jednostkowe produktów, bo różnice w gramaturach często utrudniają porównania.
Przedsiębiorcy muszą z kolei nauczyć się funkcjonować w środowisku, gdzie klienci są bardziej ostrożni, a marże – niższe. W wielu branżach będzie liczyć się bowiem nie tylko cena, ale i jakość oraz wiarygodność marki.
Inflacja maleje, ale czujność wciąż jest potrzebna
Wzrost cen w Polsce wyraźnie hamuje, co daje nadzieję na spokojniejsze czasy. Jednak proces powrotu do pełnej stabilności potrwa jeszcze co najmniej kilka kwartałów. I choć oficjalna inflacja oscyluje wokół 3%, wielu konsumentów wciąż odczuwa realny ciężar podwyżek w codziennym życiu.
Jeśli tempo wzrostu cen utrzyma się na obecnym poziomie, do końca roku możemy mówić o stopniowym uspokojeniu rynku. Wciąż jednak warto zachować czujność – porównywać ceny, planować wydatki i przyglądać się, jak zmieniają się nasze rachunki. Bo inflacja – nawet ta ,,łagodna” – dotyczy każdego z nas.

