nieruchomoscipodlaskie.pl

Jak nie dać się chwytom marketingowym w grudniu?

Świąteczne promocje i… pułapki

Marketingowcy kochają święta. To okres, w którym nasze serca miękną, a portfele stają się… lżejsze. Przywykliśmy do tego. Promocje, okazje, wyprzedaże – z każdej strony ktoś próbuje przekonać nas, że właśnie teraz jest najlepszy moment na zakupy. Ale czy naprawdę? Świąteczne kampanie to mistrzostwo emocji. Reklamy pokazują rodzinne spotkania przy kominku, uśmiechnięte dzieci i prezenty, które wydają się spełniać wszystkie marzenia. W takich chwilach trudno zachować rozsądek. W końcu każdy z nas chciałby, żeby tegoroczne Święta były idealne. Problem w tym, że nie każda ,,okazja” tak naprawdę nią jest. Bywa, że dajemy się złapać w sieć chwytów marketingowych, które mają jeden cel: sprawić, że będziemy kupować więcej.

Magia czerwonej cenki

Słowo ,,promocja” jest zaczarowane. Wystarczy czerwony napis ,,-50%” przy metce i automatycznie włącza się w nas poczucie, że to okazja, której nie można przegapić. Jak pokazują badania, większość z nas kupuje na wyprzedażach rzeczy, których wcześniej nie planowali (a aż 40% konsumentów trafia do sklepu internetowego przez kliknięcie reklamy promocyjnej!)

Co więcej – część tych obniżek wcale nie jest prawdziwa. Sklepy są znane ze stosowania prostego triku: na kilka dni przed wielką wyprzedażą podnoszą ceny, by później móc ogłosić promocję. Mimo, że na pierwszy rzut oka wygląda to uczciwie, w praktyce jest manipulacją cenową. Na szczęście, z uwagi na unijną dyrektywę Omnibus – nakazującą informować konsumentów o najniższej cenie w ciągu ostatnich 30 dni przed obniżką – nie jest to już tak proste. Zwłaszcza w okresie świątecznym, który wypada mniej niż 30 dni po wyprzedażach z okazji Black Friday.

Zanim więc sięgniemy po kartę czy gotówkę, warto wykorzystać dostępne nam narzędzia. Sprawdźmy dokładnie cenę, porównajmy ofertę z innymi sklepami w internecie. Zajmie nam to maksymalnie kilka minut, a może uchroni przed impulsywnym zakupem. Jak mawiają – prawdziwa okazja obroni się sama. Nie musi być ubrana w agresywny, czerwony baner.

Niewidzialny zegar, który tyka nad Twoją głową

Kolejny sposób, który dobrze znamy to skrócenie czasu na decyzję. Sklepy w okresie bożonarodzeniowym często wywołują na konsumentach presję poprzez komunikaty: ,,Tylko do północy!”, ,,Ostatnie godziny promocji”, ,,Do wyczerpania zapasów!”. To zagrywki psychologiczne, które sprawiają, że chcemy działać natychmiast. Zegar odliczający sekundy w sklepie internetowym działa jak emocjonalny alarm – i wywołuje w nas emocje, które prawdopodobnie towarzyszą saperowi rozbrajającemu bombę 10 sekund przed eksplozją.

W praktyce wiele takich promocji wraca po kilku dniach… a czasem nawet nie znikają tylko zmieniają nazwę. ,,Oferta dnia” staje się ,,ofertą tygodnia”, a limitowana edycja pojawia się ponownie po Nowym Roku. Dlatego w unikaniu takich pułapek przydatny jest dystans. W dziewięciu na dziesięć przypadków oferta, która ,,znika o północy” następnego dnia dalej będzie na stronie.

Kup teraz, później zapłać więcej

Nowoczesne systemy płatności odroczonych zyskują coraz większą popularność. Klik – i prezent kupiony, a pieniędzy z konta nie ubyło. Problem w tym, że o odroczonych płatnościach łatwo zapomnieć… a te i tak wrócą. W styczniu, kiedy świąteczne emocje opadną, a uderzy w nas fala rzeczywistości, zaległe opłaty mogą stać się niemiłym zaskoczeniem.

Kupowanie na kredyt czy z odroczoną płatnością może być wygodne, ale tylko wtedy, gdy mamy plan spłaty. Jeśli jednak korzystamy z tej opcji, żeby ,,odsunąć” problem braku środków, to znak ostrzegawczy. Warto przed każdym zakupem zadać sobie jedno pytanie: czy kupiłbym to, gdybym musiał zapłacić od razu? Jeśli odpowiedź brzmi ,,nie”… prawdopodobnie jest to zakup, którego nie potrzebujemy.

Emocje ponad wszystko?

Marketing świąteczny to nie tylko ceny, ale przede wszystkim emocje. To one sprawiają, że kupujemy rzeczy, które mają sprawić, by ktoś się uśmiechnął, żeby wieczór był wyjątkowy lub po prostu, by poczuć magię świąt. Problem zaczyna się wtedy, gdy te emocje całkowicie zastępują zdrowy rozsądek i wpadamy w zakupową spiralę.

W końcu nie potrzebujemy dziesiątek prezentów do stworzenia ciepłej, świątecznej atmosfery. Wystarczy kilka drobiazgów od serca. Magia świąt to momenty, które dzielimy z najbliższymi przy stole, wspólne chwile przygotowań w kuchni czy rodzinne oglądanie Kevina – a nie drogie gadżety z reklam. Czasem okazuje się, że prezent wykonany własnoręcznie jest wart więcej niż jakikolwiek kupiony. Warto o tym pamiętać, gdy reklamy obiecują nam, że ,,właśnie ten produkt uczyni święta niezapomnianymi”. Prawdziwe wspomnienia tworzą ludzie, nie przedmioty.

Zestawy prezentowe i ,,okazje specjalne”

W grudniu półki uginają się od zestawów prezentowych: zestaw do szydełkowania dla babci, perfumy i dezodoranty dla taty, zestaw majsterkowicza dla wujka… w ten sposób można obdarować każdego członka rodziny. Eleganckie pudełka, błyszczące wstążki, kartoniki z napisem ,,limited edition” – to wszystko wygląda pięknie, ale często wiąże się z zawyżoną ceną – nieproporcjonalną do realnego kosztu przygotowania takiego zestawu samodzielnie.

Nie oznacza to jednak, że nie warto ich kupować. Zestawy prezentowe są uwielbiane przez osoby, które nie mają czasu na świąteczne szaleństwo zakupowe – i nie ma w tym nic złego. Jeśli jednak nie chcesz przepłacać i masz czas, lepiej samemu skomponować zestaw i zapakować go z odrobiną własnej inwencji.

Rozwaga w świątecznym chaosie

Zamiast poddawać się grudniowemu pośpiechowi, warto wprowadzić prostą zasadę: zanim kupisz, pomyśl. Rozpisz sobie, komu musisz podarować prezenty i zaplanuj zakupy wcześniej. Sprawdź zeszłoroczne ozdoby i zrób listę elementów dekoracyjnych, które przydałoby się zastąpić nowymi. Przygotuj świąteczne menu i listę produktów, które będą Ci potrzebne.

Nie chodzi o to, by wszystkiego sobie odmawiać – święta są przecież po to, by sprawiać radość. Pamiętaj tylko, że musisz zadbać również o siebie… a stres finansowy nie jest częścią ,,magii świąt”. Bo dopiero, kiedy w styczniu spojrzymy na konto bez przerażenia, a w domu nie zabraknie spokoju, można powiedzieć, że to były naprawdę udane święta.