Ekonomiczne rozwiązania, które upiększą święta
Święta po staremu
Święta Bożego Narodzenia. Świat zaczyna pachnieć mandarynkami, a człowiek podświadomie zwalnia krok, jakby chciał zatrzymać ten grudniowy nastrój na dłużej. Choć wokół roi się od migoczących dekoracji i bogatych wystrojów, ostatnio chętniej wracamy do cichej, delikatnej wersji świąt. Do takiej, w której nie chodzi o to, by dom świecił jak centrum handlowe, ale by w jego wnętrzu dało się poczuć ciepło, bliskość i spokój. Naturalne święta wracają w tym roku z wyjątkową siłą, bo przynoszą to, czego dziś tak bardzo nam brakuje: miękką, niewymuszoną naturalność.
Leśne skarby i cytrusy – pachnące ozdoby, które zachwycą
W wielu domach dekoracje powstają już nie z tego, co kupimy w pośpiechu, ale z tego, co znajdziemy podczas spaceru albo… znaleźliśmy w kuchni. Wystarczy kilka gałązek świerku z zimowego lasu, szklany słoik, którego szkoda było wyrzucić, szyszka znaleziona pod drzewem, kawałek jutowego sznurka i suszona pomarańcza. Te pozornie zwyczajne elementy mają niewytłumaczalną właściwość tworzenia atmosfery, która jest bardziej domowa i naturalna niż jakikolwiek plastikowy stroik.
Bo nie trzeba kupować wielu rzeczy, aby stworzyć klimat. Czasem ten klimat powstaje sam, kiedy siadamy przy stole i zaczynamy wspólnie tworzyć świąteczne drobiazgi z tego, co mamy. W tej prostej czynności jest coś kojącego, coś, co przypomina dawne święta, kiedy dekoracje robiło się ręcznie – ponieważ innych nie było.
Przytulność ponad perfekcjonizm
Naturalne ozdoby mają w sobie jeszcze jeden niezwykły element. One nie starają się być idealne. Suszona pomarańcza może być nierówna, sznurek może układać się trochę inaczej niż planowaliśmy, a gałązka może mieć lekko krzywy kształt. Ale to właśnie te niedoskonałości sprawiają, że świąteczne dekoracje wyglądają tak, jakby należały do naszego domu od lat. Jakby niosły ze sobą małe historie, wspomnienia i emocje. W tym tkwi ich siła – w autentyczności, której nie sposób kupić w żadnym sklepie.
Dom urządzony w naturalnym duchu nie jest przestrzenią przeładowaną ozdobami. Nic tu ze sobą nie konkuruje, nie walczy o uwagę. Światło świecy odbija się w szybie kredensu, zapach świerku miesza się z ciepłą herbatą, a w tle słychać miękką muzykę. Takie święta pozwalają odetchnąć od zgiełku, zwolnić i uspokoić układ nerwowy. Tworzą przestrzeń do rozmów, wspólnego pieczenia, wypicia wieczorem kakao czy obejrzenia wspólnie świątecznej bajki.
Przestań patrzeć i zobacz… co naprawdę się liczy
Warto też pamiętać, że naturalne święta to nie tylko estetyka. To także sposób patrzenia na świat. Dziś, w czasach szybkiego tempa życia i nieustannego dążenia do ideału, potrzebujemy chwil, które pozwalają nam odsapnąć – bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.
Dekoracje zrobione z naturalnych materiałów przypominają nam, że piękno nie musi być wyrafinowane. Może być skromne, miękkie, ulotne, ale prawdziwe. I że wcale nie trzeba mieć bogato przystrojonego domu, aby poczuć magię grudnia.
W naturalnych świętach jest jeszcze jedna rzecz, o której często zapominamy, a która wprowadza ciepło trudne do zastąpienia. To czynność tworzenia. Bardzo często nie chodzi o sam efekt, ale o to, że siadamy razem, że spędzamy chwilę bez telefonu w dłoni, że odcinamy się od wszystkiego, co pędzi wokół. Taka przerwa działa cuda. Pozwala poczuć, że grudzień naprawdę różni się od reszty roku.
Uczucia stają się modne?
Może ten powolny powrót do dawnych, cichych świąt jest najlepszym dowodem na to, że rodzinne wartości nigdy nie wyjdą z mody. I oby tak było. Z pewnością pokazuje to, że coraz mocniej tęsknimy za tym, co kiedyś mieliśmy na wyciągnięcie ręki – za stołem, przy którym zawsze znalazło się miejsce dla każdego – nawet, jeśli ktoś musiał siedzieć na taborecie z przedpokoju – za rozmowami pełnymi śmiechu, które ciągnęły się do późnej nocy.
Za świętami skromnymi. I choć kiedyś wynikało to z konieczności, skromność ta nie była brakiem, lecz darem. Pozwalała bowiem skupić się na tym, co najważniejsze – rodzinie. Tacy byli przykładowo nasi dziadkowie. Potrafili cieszyć się tym, co mieli… Uczyli, że liczy się obecność, zdrowie i wspólne chwile, a nie to, jak bardzo błyszczy choinka. Dziś coraz wyraźniej odkrywamy, że to właśnie ta prosta mądrość czyni święta pięknymi. Że prawdziwe ciepło kryje się w rzeczach niewyszukanych, spokojnych, naturalnych. I że wspomnienia o pięknych świętach spędzonych w gronie najbliższych zostaną z nami na dłużej niż jakakolwiek dekoracja.

