Nadchodzi rewolucja w spółdzielniach mieszkaniowych
Koniec ery ,,wiecznych prezesów”?
Przez lata w wielu spółdzielniach mieszkaniowych w Polsce panowała zasada niemal niezmienności władzy. Prezesi i zarządy obejmowali swoje funkcje na dziesięciolecia, nierzadko budując wokół siebie system nie do ruszenia. Zwykli mieszkańcy, mimo że to oni płacili czynsze i utrzymywali spółdzielnie, często mieli ograniczony wpływ na decyzje i inwestycje. Teraz jednak sytuacja ma się diametralnie zmienić. Ministerstwo Finansów i Gospodarki przygotowało projekt nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, który uderza w fundamenty dotychczasowego porządku.
Kadencja zamiast dożywocia
Najgłośniejszą i najbardziej symboliczną zmianą jest wprowadzenie kadencyjności dla prezesów i członków zarządów. Zamiast dożywotniego trwania na stanowisku, funkcja będzie pełniona maksymalnie przez cztery lata, z możliwością jednorazowego przedłużenia. W praktyce oznacza to, że nawet najbardziej wpływowi prezesi będą mogli sprawować władzę nie dłużej niż osiem lat. To ma przeciąć problem tzw. „wiecznych prezesów” – osób, które od dziesięcioleci kierowały spółdzielniami niczym własnym folwarkiem.
Zmiana ta nie jest tylko kosmetyczna. Dla wielu mieszkańców to sygnał, że w końcu ich głos będzie miał realne znaczenie. Wybory do władz spółdzielni mogą stać się okazją do świeżego spojrzenia na gospodarowanie wspólnym majątkiem, a nie tylko formalnością przedłużającą władzę tych samych osób.
Zakaz łączenia funkcji
Nowelizacja przewiduje także zakaz łączenia funkcji w zarządzie spółdzielni z członkostwem w zarządzie rewizyjnym, do którego spółdzielnia należy. Do tej pory zdarzało się, że ta sama osoba oceniała własne działania w ramach związku, co rodziło konflikt interesów i brak realnej kontroli.
Dodatkowo, w spółdzielniach zrzeszających ponad 500 członków obowiązkowe stanie się prowadzenie stron internetowych. To krok w stronę przejrzystości i ułatwienia mieszkańcom dostępu do informacji o działalności zarządu.
Rejestr umów i lepszy dostęp do dokumentów
Jednym z najczęstszych zarzutów wobec władz spółdzielni była niechęć do udostępniania dokumentów. Członkowie skarżyli się, że trudno uzyskać wgląd w umowy czy szczegóły wydatków spółdzielczych. Reforma ma to zmienić – każda spółdzielnia będzie musiała prowadzić rejestr wszystkich zawieranych umów, do którego członkowie będą mieli nieograniczony dostęp.
Nowe przepisy wprost gwarantują prawo do fotokopii dokumentów. Jeżeli zarząd odmówi, sprawę będzie rozstrzygał sąd. To ważny krok w kierunku realnej kontroli społecznej i przeciwdziałania nadużyciom finansowym.
Zdalne zebrania i głos mieszkańców
Pandemia pokazała, że technologia może wspierać demokrację – także w lokalnych społecznościach. Dlatego nowelizacja przewiduje możliwość zdalnego uczestnictwa w walnych zgromadzeniach spółdzielni. Członkowie będą mogli brać udział w obradach i głosować za pomocą komunikatorów czy dedykowanych platform online.
Dodatkowo przywrócona zostanie opcja organizowania zebrań przedstawicieli zamiast obligatoryjnych walnych zgromadzeń. Ma to ułatwić funkcjonowanie dużych spółdzielni, gdzie frekwencja na spotkaniach bywa niska, a decyzje podejmowane są przez wąską grupę aktywnych członków.
Koniec przywilejów dla dłużników
Zmiany uderzają także w nierzetelnych lokatorów. Dotychczasowe przepisy umożliwiały zadłużanie się kosztem innych członków, bez większych konsekwencji. Nowelizacja likwiduje ten przywilej. O wygaśnięciu prawa do lokalu w przypadku uporczywych zaległości będą decydowały sądy. Ma to chronić interesy uczciwych mieszkańców, którzy terminowo opłacają czynsze.
Prawdziwe znaczenie reformy
Spółdzielnie mieszkaniowe w Polsce obejmują kilka milionów ludzi. To ogromne organizmy zarządzające nieraz setkami milionów złotych. Każda decyzja zarządu – od wyboru firmy sprzątającej, przez inwestycje w remonty, aż po kredyty – wpływa bezpośrednio na życie mieszkańców.
Dotąd brak realnej reformy we władzach i ograniczony dostęp do informacji powodowały liczne patologie. Prezesi czuli się niezastąpieni, a mieszkańcy niejednokrotnie bezradni wobec ich decyzji. Reforma nie tylko wprowadza ograniczenia kadencyjne, ale też daje narzędzia kontroli – rejestry umów, prawo do kopii dokumentów czy zdalne spotkania.
To również krok w stronę większej demokratyzacji i przejrzystości w zarządzaniu wspólnym majątkiem. Władze spółdzielni, zamiast skupiać się na utrzymaniu pozycji, będą musiały realnie zabiegać o zaufanie mieszkańców.
Czy nowelizacja odmieni rzeczywistość?
Choć zmiany wyglądają rewolucyjnie, ich skuteczność zależy od praktyki. Pytanie brzmi, czy lokatorzy rzeczywiście skorzystają z nowych możliwości – czy będą brać udział w głosowaniach, korzystać z prawa wglądu do dokumentów i zgłaszać nieprawidłowości. Eksperci zwracają uwagę na fakt, że sama ustawa nie wystarczy. Potrzebna jest także edukacja mieszkańców, wsparcie prawne i technologiczne dla spółdzielni oraz egzekwowanie przepisów przez sądy.
Koniec ery ,,wiecznych prezesów” to nie tylko hasło polityczne. To szansa na prawdziwą rewolucję w polskich spółdzielniach mieszkaniowych – bardziej demokratycznych, przejrzystych i przyjaznych dla zwykłych mieszkańców.

